Tak jak pisałem, gra się zmienia. Kiedyś największe efekty przynosiła specjalizacja turniejowa. Gracze w pewien sposób "okaleczali" swoje wioski stawiając wybiórczo budynki (nie piszę tego jako negatyw, sam tak grałem), budowałem tylko część cudaków inne traktując jako „badziewiaki” bo nie wzmacniały zdolności militarnych powodując wzrost strat w walkach, stałem w rozwoju w wybranych momentach konkretnej rasy, można mnożyć tzw. sposoby – w efekcie gracz który rozwijał się równomiernie miał dokładnie taki sam dylemat jak Ty Steefann, czyli nie miał kompletnie żadnych szans nawet zbliżyć się do TOP10 w turnieju. Jakoś nie było narzekania mimo, że wpływ cudaków na trudność walk był jawnie krzywdzący.
Zupełnie nie zgadzam się z twierdzeniem że tylko za kasę można było zdobyć lazury, mam w bractwie graczy, którzy zbierali darmowe diaksy od wielu lat i użyli je do zdobycia lazurów nie wydając ani grosza. Co do braku możliwości zrobienia TOP1 bez kilku lazurów to już zupełna bzdura, w ostatnim turku jestem TOP1, a mam tylko jednego lazura na 10 i drugiego na 5, ale aby wygrać trzeba grać, a nie marudzić i szerzyć marazm.
I nie ma znaczenia, czy mi się podobają czy nie podobają ostatnie zmiany (większość uważam za kretyńskie) po prostu gram dalej i szukam sposobów na dostosowanie się. Żyję już na tyle długo, że wiem, że narzekaniem nie da się nic osiągnąć. Moje wcześniejsze posty mały zwrócić uwagę przede wszystkim na ten aspekt. Jak to mówią „psy szczekają a karawana jedzie dalej” – ja gram i cieszę się grą i tylko czasem dopada mnie nostalgia za świetnymi graczami których już nie ma, którzy grali zamiast ciągle „mękolić” jak to jest źle…