• Drogi czytelniku forum,

    Aby aktywnie korzystać z forum dołączając do dyskusji lub aby rozpocząć własną, potrzebujesz konta w grze. Następnie możesz ZAREJESTROWAĆ SIĘ TUTAJ!

Feyros

  • Rozpoczynający wątek Feyros
  • Data rozpoczęcia

Feyros

Guest
Zazwyczaj nie przedstawiam się, gdyż gry takie jak ta, nie są wstanie mnie zainteresować wystarczająco długo, by się opłacało. Zazwyczaj szybko wyprowadza mnie z równowagi, gdy potężniejsi gracze, grabią mnie ledwie się zacznę rozwijać. Jednakże, skoro tu mi to nie grozi, to może trochę tu pobędę... i poznam kogoś ciekawego do pogawędek. Zatem parę informacji o mnie :)

Wiek to kwestia subiektywna, zatem ogólnie powiem, że bliżej mi 30'tki niż 20'tki.
Mieszkam nad naszym cudnym Bałtykiem... nie umiem pływać, więc obyłbym się bez niego...
Pasja -> czytanie; książki: głównie fantastyka , ale nie zawsze. Manga, manhwa np: Noblesse, Dusk Howler itd. Otaku ze mnie :D, tak pasjonuje się również historią i kultura Japonii, to tak w ramach dygresji ^^
Pisarze -> Piekara, Kossakowska, Ćwiek, Dębski, Zelazny, Hobb, Lackey.
Hobby -> oglądanie: filmy, seriale np. Criminal Minds, The Originals. Anime: Reikenzan: Hoshikuzu-tachi, Fairy Tail aktualnie, choć na koncie obejrzanych ok.250, tak myślę, ale kto by to liczył.
Relax nie aktywny -> gry: najczęściej mmorpg: ostatnia - Aion, najdłużej - Lineage 2, ogółem ok 25'ciu innych.
Kilka przeglądarkowych: ostatnia - Shakes&Fidget... Aktualnie - Elvenar
Relax aktywny -> spacery z psem, zabawa z podwórkowymi kotami, tenis, granie z dzieciakami na podwórku (mam sporą rodzinę)
Dodatkowo: często czytając słucham jednocześnie muzyki, zazwyczaj instrumentalnej, a gdy mam przypływ weny pisze wiersze, albo tworze quizy dla rodziny, którymi męczę wszystkich na "zlotach" hehehehe.

To zdaje się wszystko z grubsza, choć szczerze wątpię, by kogoś te informacje zainteresowały, ale też nie raz mówiono mi, że jestem zbyt wielkim sceptykiem.

W każdym razie wszystkich pozdrawiam serdecznie, tym bardziej w przededniu Walentynek.
Wszystkim zakochanym romantycznego Dnia, a samotnym/wolnym nie samotnej Nocy ^^
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

eyesOFsoul

Wędrowiec
Cześć,

chyba wszystkich wystraszyłeś. Nikt nawet cześć nie powiedział, hihihi.
Z wiekiem, wierszami i pasją mamy podobnie :)

Choć uważam, że mi bliżej do 25 niż 30. :D
 

Feyros

Guest
Zatem ciesze się, że jesteś wyjątkowo odważna :)
Miło mi poznać miłośniczkę literatury ;) będziemy mogli o wierszach i książkach "popisać",
jeśli masz ochotę^^
Jakiś ulubiony wiersz? Poeta? Może poszerzę moje horyzonty :)

Swoją drogą ciekawe czym innych wystraszyłem... elfim avkiem, czy rozpisaniem się?
Moje "skile" socjalne są słabo rozwinięte ^^, więc może zostanie mi wybaczone.
Jak już jesteśmy przy rozpisywaniu się, takie "zagadanie na śmierć", kojarzy mi się niezmiernie z pewnym fragmentem z "Kolor Magii".
O to Śmierć testująca swoją moc perswazji:
"- Co tak szczerzysz zęby? - spytał postać usadowioną na sąsiedniej gałęzi.
NIC NA TO NIE PORADZĘ - odparł Śmierć. - A TERAZ, CZY ZECHCESZ UPRZEJMIE PUŚCIĆ TEN KONAR? NIE MOGĘ TU TKWIĆ PRZEZ CAŁY DZIEŃ.
- A ja mogę - oznajmił wyzywająco Rincewind.
Wilki zebrały się wokół drzewa i z zaciekawieniem obserwowały, jak ich najbliższy posiłek rozmawia sam ze sobą.
TO NIE BĘDZIE BOLAŁO - zapewnił Śmierć. (...)
- Nie będzie bolało? - powtórzył. - Rozerwanie na strzępy przez wilki nie boli?"

Ciężko się nie roześmiać, jak nic Śmierć to mój ulubieniec :D
Czy ty również lubisz takie klimaty eyesOFsoul? Czy może coś innego jednak?
 

eyesOFsoul

Wędrowiec
E tam, odważna. Też niedawo się tu zalogowałam. :D

Czytałam kiedyś jakąś książkę Pratchetta, ale to raczej nie była moja bajka. O ile lubię fantasy - to jednak zatrzymałam się gdzieś przy młodzieżowym Potterze, którego wałkowałam kiedyś w kółko. Zresztą do teraz - jak mam dzień, że chciałabym coś przeczytać, a nie mam w domu aktualnie jakiejś dobrej pozycji książkowej, to biorę Pottera na tapetę.
Teraz to głupio zabrzmi, ale... dawno nie byłam w bibliotece. W sumie chyba już od dwóch lat jak wyprowadziłam się z domu. I to też ogranicza moje horyzonty. Opieram się jedynie na książkach, które dostaję do recenzji lub na autorach, których lubię i kupuję.

A co do wierszy: ulubionych poetów nie mam. I to bardziej wynika z "filozofii", że nie ma dobrych poetów, ale czasem trafiają się dobre wiersze.
W domu znajdziesz u mnie tomik poezji Szymborskiej (nawet dwa chyba mam), Miłosza, Marcina Sztelaka (poznanego w czeluściach Internetu). Chociaż może mam tego więcej, ale jakoś teraz jak próbuję znaleźć na pólkach jakiś tomik, to nic więcej nie wpada mi w oczy.

Zaglądam czasem na blog Małgosi Południak, na niektórych użykowników cytatów i czasem na trumla, gdzie też swego czasu sporo pisałam (dopóki nie pousuwałam większości wierszy).
Tak teraz myślę, że w sumie nawet ulubionego wiersza nie mam. I nie wiem z czego to wynika. Może z tego, że nigdy na języku polskim nie lubiłam wierszy i interpretacji? Hmm...
 

Kusziel

Tancerz ostrzy
Hej :)
No i już jest wspólny punkt. Postać Śmierci to jeden z najlepszych pomysłów jakie spotkałem w czasie moich przygód z książkami. A Pratchetta cenię głównie za humor.
Wiersze to u mnie rzadko spotykana forma, ale jak się trafi to nie pogardzę.
 

Feyros

Guest
Ja też lubię Potter'a i czasem do niego wracam, skoro już 7 tomów zajmuje jedną z moich półek ^^ Ostatnio częściej czytam e booki, ponieważ w pobliskich bibliotekach przejrzałem/ przeczytałem wszystko, co by mnie interesowało, a dalej to mi się jeździć nie chce hyhy Pewnie na wiosne, gdy będzie milsza aura na dworze, zacznę moje coroczne pielgrzymki rozczarowania. Nie wiem czemu, ale to co trafia do bibliotek, mnie nie zachwyca.
Mam szczęście jak zadowoli mnie 1 wypożyczona książka na 10.... może jestem zbyt wybredny :D W każdym razie, szperanie po necie i wyszukiwanie dobrych książek, jest moim zdaniem lepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że język angielski poszerza horyzonty i daje większy wybór.

Zgodzę się z tobą eyesOFsouls, nie ma dobrych poetów trafiają się dobre wiersze. Przy czym, o gustach nie należy dyskutować, bo co jednemu się podoba nie musi drugiemu. Ja również nie mam ulubionego poety, choć sonety Szekspira zaliczają się do najliczniejszych w mym zbiorze.
Mam sporo wierszy, które mi się podobają, ale jeśli miałbym wybrać ulubiony to nie byłoby to łatwe.
Wspomnę zatem kilka, które wywarły na mnie na tyle mocne wrażenie, że je zapamiętałem hehehe
Goethe J.W "Król Olch" tłum. Szymborkiej, "Czarne Róże" autorstwa Ernst Josephson, który znalazłem czytając "Sagę Ludzi Lodu" M.Sandemo oraz
W.B.Yeats "The Cloths of Heaven", który usłyszałem po raz pierwszy oglądając film Equilibrium, po za wspomnianymi sonetami Szekspira, z których zapamiętałem 2
:D Czasem jestem trochę zbyt intensywny, albo jak mawia moja rodzina obsesyjny hehehe

Kusziel fakt poczucia humoru nie brakło Pratchettowi, aczkolwiek lepiej mi się ogląda ekranizację, niż czyta książki.
Najbardziej lubię "Wiedźmikołaj'a" :> I zawsze Śmierć to będzie moja ulubiona postać, uwielbiam jej podejście i humor.

Ciekawi mnie, twój nick Kusziel, czy może interesujesz się Angelologią?
Kushiel jeśli dobrze kojarzę, był wspomniany jako jeden z aniołów Kary.
Niezbyt często się go wykorzystuje w literaturze, w porównaniu do innych aniołów.

Ja zainteresowałem się trochę tą tematyką, po przeczytaniu "Siewcy Wiatru" M.L.Kossakowskiej :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

eyesOFsoul

Wędrowiec
Kupiłam sobie ebooka, ale to był bardzo nieprzemyślany zakup. Mam jeden z modeli Kiano i strasznie żałuję, że nie dozbierałam na jakiegoś Kindle. A jak ja już jestem bardzo niezadowolona z urządzenia... Tak bardzo mało z niego korzystam.
Zresztą jestem miłośniczką papieru. To co wyleję na książkę - to moje. :D Heheh.

Wiesz? Ja na pamięć nawet swoich wierszy nie znam. A co dopiero cudze...
 

Kusziel

Tancerz ostrzy
Mój nick jest wzięty bezpośrednio z "Trylogii Kusziela" Jacqueline Carey. I tak, jest to anioł kary, wyniesiony w tej powieści do rangi boga. Mój podpis też pochodzi z tej książki.
Angelologią nie interesuję się bezpośrednio, ale bardzo lubię kiedy jest ona tematem książek fantasy. Kossakowska jak najbardziej :). Ale spotkałem się z tematem w większej ilości książek.
A wracając do wierszy, chociaż nie wszystko o czym napiszę można tak nazwać.
Po przeczytaniu cyklu "Mroczna wieża" Stephena Kinga, dostałem zajawki. Zaczęło się oczywiście od wszystkiego
pod tytułem "Pieśń o Rolandzie" ( a jest tego trochę), a potem to już na dwa lata ugrzęzłem w poematach i eposach rycerskich,baśniach, bajędach, opowieściach,podaniach, legendach, sztukach, a skończyłem książką o Zawiszy Czarnym.
 

Feyros

Guest
Woow nieźle. O Trylogi Kusziela słyszałem, ale na tym się kończy. Może skusze się i zerknę do niej, jak znajdę chwilę.
Jak łatwo wywnioskować, ja również lubię motyw aniołów w książkach : D I fakt trochę pozycji z owym motywem jest, choć nie wszystkie tak dobre,
jak inne. Kossakowska jak na razie, moim zdaniem przoduje.
Ja stanowczo wole fantastykę, a sporo wiąże się z epoką średniowiecza, jako czasem akcji lub do niego nawiązuje.
Nic nie przebija pałacowych/zamkowych intryg, zamachów, zabójców, trucia, spiskowania etc. I oczywiście rycerstwa.
Co do legend, baśni, podań to raczej nie wiele miałem z nimi kontaktu, poza czasami szkolnymi hehe Przeczytałem kilka książek, które
nawiązują do szlachty polskiej, poza wymaganymi lekturami ^^
Na przykład Bolesława Mrówczyńskiego "Armia Milcząca" i tom drugi "Dni Chwały" [opowieść o Kryście, nie koronowanej królowej Zachodniego Pomorza] oraz Jan Ziółkowski "Kawaler złotej ostrogi". To dwie pozycje, które były na tyle dobre, że o nich pamiętam.
Osobiście lubię legendy arturiańskie i nawiązania do nich.
Stephen King nie jest mi obcy, jednak nie przepadam za nim. Ważne Kusziel jednak, że masz pasję : ) i na pewno sporo wyobraźni. Próbujesz może sił w pisaniu?

eyesOFsouls ja mam czytnik Kiano BOOKY LIGHT i choć wole papier, to uważam, że był to dobry zakup.
Urok papieru, kartek jest czymś niezastąpionym, ale niestety taki czytnik jest wygodniejszy, zwłaszcza jak czytasz na łonie natury, a wiatr ci kartki bezczelnie przewraca. Na morzem ciągle wieje i w takich chwilach wole czytać e booki. Pomijając fakt, że zajmuje mniej miejsca niż 10 książek, gdy wyjeżdżasz ^^. Zatem podsumowując plusy i minusy, to zakup czytnika mi się osobiście bardzo opłacił :)

Co do wierszy... głupio rzec, ale ze swoich pamiętam tylko jeden ^^ może dlatego, że jest dość krótki. Natomiast tamte pamiętam, ponieważ czytałem je tyle razy, że po prostu zapamiętałem. Wiele lat temu, była książka, która tak mi się spodobała, że przeczytałem ją chyba z kilkadziesiąt razy i ten jeden fragment, który wywarł na mnie ogromne wrażenie do tej pory pamiętam, co do słowa. Fakt, że nie jest długi zaledwie strona.
Zatem nic specjalnego, tylko objaw mojej obsesyjnej natury hehe : D Jak coś mi się spodoba, męczę to do upadłego. Książkę, wiersz, muzykę, film ^^
Ty tak nie masz? Nic nie wywarło na tobie, tak wielkiego wrażenia?
 

Kusziel

Tancerz ostrzy
Nic nie przebija pałacowych/zamkowych intryg, zamachów, zabójców, trucia, spiskowania etc. I oczywiście rycerstwa.
No to "Trylogia Kusziela" Ci się spodoba.
Nie próbuję pisać, chyba mam za mało cierpliwości. No i niestety po takiej ilości książek jakie przeczytałem, to nawet nieświadomie, ale na pewno byłby plagiat. Poza tym podziwiam autorów za ogrom wiedzy jaki trzeba mieć, aby napisać to co uważam za chociażby przeciętne. A ja nie lubię robić po łebkach i byle czego.
 

eyesOFsoul

Wędrowiec
Mam identycznego Kiano... Ale u mnie np. po przeczytaniu 20 stron - czytnik robi sobie restart i muszę ręcznie wpisać na jakiej stronie skończyłam. (Nie mówiąc o tym, że ja często nie patrzę na jakiej stronie jestem.) Może to wina tego, że często słucham muzyki i czytam. A on nie ogarnia tych dwóch rzeczy jednocześnie.

Jeśli chodzi o muzykę - to tak. Jak spodoba mi się jakiś utwór, to jestem w stanie go zapętlić i cały dzień słuchać jednej piosenki.
Ostatnio tak miałam z Kortezem "Dla mamy" wersja akustyczna lub pierwsza wersje "Supergirls", Reamonn. Co do filmów - mam zanik pamięci. Często jest tak, że nawet jeśli jakiś film wywarł na mnie ogromne wrażenie, to oglądając go 2 lata później - nie pamiętam jak się film skończył. Nie mam natomiast tak, że oglądam jakiś film paręnaście razy. (Oprócz Muminków. Ale to się nie liczy.)

Co do książki - tylko Pottera czytałam wielokrotnie. I Ferdydurke. A tak... rzadko ponawiam swoje przygody z książką, którą już raz czytałam.
 

Feyros

Guest
Kusziel, dzięki z taka rekomendacją stanowczo sięgnę jak będę mieć chwile.
I niestety masz racje, ciężko nie skorzystać z pomysłów, które już istnieją, nie ważne jak bardzo się staramy. Kiedyś próbowałem pisać ... powiedzmy, że to stare dzieje i dość zabawne, ale dalekie od czegokolwiek poza młodzieńczymi, amatorskimi zapędami : D

I zgodzę się co do tego, że niektórzy pisarze są wręcz "niesamowici", tworząc swój własny świat, co do najmniejszego szczegółu np. Tolkien.
Albo zagłębiają się w historię i legendy, by na ich podstawie stworzyć coś mistycznego, by ubarwić naszą szarą rzeczywistość. Za coś takiego, podziwiam właśnie panią M. Sandemo, choć to co piszę to raczej kobieca literatura ^^Mnie jednak udało się znaleźć w jej sagach ciekawe wątki, warte przeczytania romansu.

Eyes Of Soul mnie czasem również Kiano robi numery, ale ja zawsze wiem gdzie skończyłem czytać. Nigdy nie używałem zakładek do książek, odruchowo zapamiętuje stronę. Zatem nie przeszkadza mi, jeśli się reśnie : ) fakt, może nie jest ideałem, ale ja mam skromne potrzeby. Nie zauważyłem, by miał problem z muzyką i czytaniem jednocześnie. Ogólnie ma minusy, ale plusy je przewyższają, moim zdaniem.
Co do muzyki, to jak znajdę nowy utwór, który mi się spodoba to słucham go z 2, 3 dni non stop : D
A film musi mi się naprawdę spodobać, bym go obejrzał więcej niż 1, 2 razy. Tu wyjątkiem jest Asterix i Obelix Misja Kleopatra, bo teksty z niego mi się nigdy nie znudzą. Z przymusu, jako, że mam sporo dzieci w rodzinie, bajki niektóre też oglądam kilka razy... czasem aż mnie mdli.
Za to jeśli jakiś aktor/aktorka zachwyci mnie swoją grą, potrafię przejrzeć całą ich karierę, film po filmie, łącznie z serialami. Jak już wspominałem, bywam obsesyjny, choć nie na tyle by ich prześladować hehehe ;>
Książki to inna kwestia całkiem, bo nawet jak wolę przeczytać coś nowego, to nie zawsze znajdę coś ciekawego. W takim momencie, kiedy naprawde mam głoda na książkę to wolę sięgnąć po znaną, za to z gwarancją, że spędzę miło przy niej czas.
Tobie zawsze udaje się znaleźć coś zadowalającego?
 

eyesOFsoul

Wędrowiec
Ja mam duże potrzeby. :D Stąd duże wymagania...

Jak widzę Asterixa w TV to... wyłączam. Nie dam rady oglądać. Nie lubię. Tak samo jak postać Jasia Fasoli działa na mnie jak płachta na byka. (Ups. A ja zodiakalnie też byk...)

Z tym aktorem/aktorką mam podobnie. Tzn. ja zazwyczaj wybieram z długiej listy filmów, te ocenione od 6,0 na filmwebie. Poniżej - tej oceny - rzadko zdarza się bym coś obejrzała.

Oczywiście, że nie. Często jest tak, że dostaję książkę do recenzji i... nagle okazuje się, że nie jestem w stanie przez nią przebrnąć. Wtedy zazwyczaj piszę do takiego Wydawnictwa, że mam z tym i tym problem. Dlatego rzadko znajdują się u mnie na blogu książki źle ocenione. tzn. zdarza mi się przeczytać książkę, która od samego początku mnie irytuje. To zazwyczaj książka od pisarza-debiutanta. I wtedy jak już dobrnę do końcówki i piszę recenzję oraz poza-blogowe uwagi dla pisarza - znajdują się tam różne stwierdzenia, które z różnym skutkiem są odbierane przez pisarzy.

Nie lubimy krytyki. W dalszym ciągu. Wiem jak ona jest odbierana. Coś w stylu: "sama nie umie pisać, a mnie krytykuje." Lub "popatrz lepiej na swoje teksty". Kiedyś miałam manie redagowania/poprawiania i dzielenia się swoimi uwagami z innymi - w szczególności na tych portalach literackich. I często zamiast podziękowań "słyszałam" obelgi. Także rzadko krytykuję publicznie. Dla świętego spokoju - milczę.

Przeważnie książki, które mam w domu - to są książki, wg. mnie dobre. Dobre czyli takie, które nie nudzą, są pisane stylem, który ja nazywam jako "poczytny". Np. Sienkiewicza nie lubię. Jego styl... mnie przeraża. Nie potrafię przez niego przebrnąć. Podobnie mam z książkami Kinga. Np. strasznie wciągnął mnie serial "Pod kopułą" - niestety nie będzie już kontynuacji. Dlatego postanowiłam się przemóc i poczytać, co się stało na końcu, i... nie dałam rady. Jego styl wypowiedzi bardzo mnie męczy. (Pomimo że historia jest wciągająca! )

Znam siebie. Wiem, których autorów lubię czytać. Ich styl się nie zmienia, pomimo że opowiadają o różnych historiach. Znam Wydawnictwa, które wydają książki "w moim guście". Jasne, że trafi się czasem książka ciężka, nie do przełknięcia. Ale kto mówi, że trzeba ją przeczytać? Przecież już od pierwszych 10 stron wiadomo, czy autor jest "poczytny", czy nie.

Zresztą u mnie ciągle książki na tych półkach rosną. Mam w czym wybierać. Bo jeśli nie od Wydawnictwa, to sama kupuję sobie książki. (Nie licząc tych, które wygram.) Reasumując: tak, zawsze znajdę coś zadowalającego. :)

Nawiasem: Piszesz, że podziwiasz M. Sandemo - a ja za historię, za inne spojrzenie na Boga - więc w sumie i mistycyzm - podziwiam W. Younga i Chatę i Bezdroża... :) (no może naciągłam tu ten mistycyzm :D)
 

Feyros

Guest
Eyes Of Soul Cyt: "Przecież już od pierwszych 10 stron wiadomo, czy autor jest "poczytny", czy nie."
Tak właśnie wybieram książkę w bibliotece i to tłumaczy spędzone na wybieraniu godziny :D
Przy czym, ja czytam trochę więcej, gdyż często książka ma kiepski początek, a potem dopiero się rozwija.
Niestety gorzej, jak ma dobry początek, a reszta obniża lot, aż to katastrofy.
Co do krytykowania. Dobry pisarz musi zdawać sobie sprawę, że nie da się zadowolić każdego. Jednocześnie, próbować naprawić to, co psuje jego twórczość, jeśli się da. Jedno, jak pomysł się nie podoba, a dwa jak gramatyka zabija. Nie raz czytam powieść na blogu, gdzie pomysł mnie zachwyca, a gramatyka odrzuca. A sam robię błędy, więc aż tak wybredny nie jestem :)
Ponad to dobry, a w sumie dojrzały pisarz zdaje sobie sprawę, z wartości drugiej osoby, która oceni jego pracę obiektywnie.