• Drogi czytelniku forum,

    Aby aktywnie korzystać z forum dołączając do dyskusji lub aby rozpocząć własną, potrzebujesz konta w grze. Następnie możesz ZAREJESTROWAĆ SIĘ TUTAJ!

Ramis mówi dzień dobry... albo dobry wieczór

Ramis

Guest
... albo witam wszystkich :D

Imię: Jacek
Wiek: 22
Serwer: 3, ale nie pamiętam, który jak się nazywa. Kiedyś grałem na pierwszym jeszcze.
Staż: W sumie niecałe pół roku chyba będzie. Na s3 gram z ,,małym poślizgiem" i gonię sobie powoli innych.
Eko/flota: Aaa... to nie ta gra :D
Szczególne umiejętności: Nie wiem ile mi zajmie wyliczenie wszystkich, to dopiszę może kiedyś, jak skończę ;)

A już tak bardziej na poważnie, to po paru miesiącach gry dopiero się zreflektowałem, żeby zajrzeć po raz pierwszy na forum. Raczej w innych grach aktywnie się udzielałem zawsze, nie wiem czemu tutaj wyszło inaczej, ale jeszcze da się to nadrobić, jak i punkty w grze. Ciężko mi powiedzieć, co mnie tak przyciąga do Elvenar, bo ani nie ma tutaj jakichś możliwości naparzania się z innymi, ani ekonomia nie jest jakoś szczególnie rozbudowana, a mimo wszystko gra mnie wciągnęła. Jest co prawda parę niedogodności, ale o tym będę nużył w innych działach. Na co dzień zajmuję się wieloma rzeczami, lecz wszystko co robię polega w zasadzie na kontakcie z ludźmi, lubię pomagać ;) Poza tym jestem tancerzem i muszę niestety już iść, także kończę pisanie, i pozdrawiam wszystkich, a w szczególności moje bractwo :D (może coś dopiszę wieczorem lub odpowiem na ewentualne pytania)
 

Djablica

Wędrowiec
Witaj :)

Masz rację, tak gra ma w sobie coś.. niby nic wielkiego, a jednak wciąga. Niby narzekamy, a jednak dalej młotki zbieramy, taka magia hah .. :D
Forum nie jest przesadnie aktywne. Podobnie jak Ty, kiedyś się mocno udzielałam na forach, a tutaj po prostu czytam co ludzie piszą, może zmęczenie materiału. :p

Tancerz? mamy szansę zobaczyć Cie kiedyś w You Can Dance? :) Jak dużo ćwiczysz? Jaki styl tańca wykonujesz? :)

Masz jakieś zwierzaki? jeśli tak, napisz cos o nich. :)
 

Ramis

Guest
Zmęczenie materiału? Brzmi to groźnie, może zła dieta? :D

Raczej nie spieszno mi do YCD, w tym momencie wątpię, abym miał kiedyś występować jako uczestnik, ale nigdy nie wiadomo, co mi przyjdzie do głowy :D Ja raczej mam swoją drogę, taniec traktuję bardziej jako hobby, aniżeli sposób na życie, więc wolę swoje grono, turnieje, ulicę itp., niż telewizję, gdzie nie ma się swojego życia. Ćwiczę codziennie mniej lub więcej, a grupowe treningi dwa razy w tygodniu (właśnie z takiego wróciłem do domu), chociaż teraz będzie więcej, bo zbliżają się jakieś drobne okoliczne występy. Mój główny styl to popping + wiele jego podstyli, drugim jest hip hop, poza tym w jakimś tam stopniu ogarniam też house, krump, jumpstyle i parę innych.

Zwierzaków nie mam, ale kiedyś miałem parę zwierząt, jednak głównie żyłem z kotami. Mając 5 kotów, gdy wszystkie czasem śpią u ciebie na łóżku... nie lada wyzwanie :D Aktualnie nie mam zwierzaków, może za jakiś czas jak się ,,ustatkuję" z kimś, ktokolwiek to ma być :D

A skąd pytanie o YCD? Też tańczysz, czy po prostu oglądasz? ;)
 

Djablica

Wędrowiec
Nie, nie tańczę, choc kiedyś było to moim marzeniem. Jednak mieszkając na wsi, wieki temu, nie było takich możliwości jak dziś, nie było ludzi, którzy by człowieka wspierali i ogólnie inaczej się patrzyło na takie "fanaberie młodzieży" hah.. no życie, dziś mając naście, zapewne w tym kierunku bym poszła :) Teraz pozostaje oglądanie YCD.. :D

Co do zwierzaków, kota nigdy nie miałam, jakoś nie czułam takiego zwierzaka, choć zapewne, gdybym jakąś biedę spotkała na ulicy to mieszkałaby u mnie. Zawsze miałam pieski. Zawsze jakieś zbłąkane i tak jest do dziś.. teraz mój psiak zaczyna 14-sty rok życia. :) Miałam też szczurki, uwielbiam je :)

No ok, ale to nie miało być o mnie hahah :D

Jeśli tańczysz, masz w sobie artystyczną duszę i musisz też mieć inną wrażliwość na otaczający nasz świat. Jak sądzisz, skąd w świecie dzisiejszym tyle agresji? Czy to tylko kwestia internetu?
 

Ramis

Guest
A w avatarze jednak jest kot ;)

Taniec był marzeniem? Moim zdaniem powinno się dążyć do swoich marzeń bez względu co inni myślą, ale pozostanę w wierze, że miałaś też inne marzenia, które nie przynosiły/przynoszą mniej radości niż taniec. Poza tym na taniec nigdy nie jest za późno. W dobie internetu nawet możesz wyszukać tutoriali ze stylów, które Cię pasjonują i zacząć ćwiczyć dla samej siebie.

Też miałem kiedyś psa. Twój jakiej jest rasy? Albo może masz ich więcej?

Dosyć daleko sięgające wnioski z tą artystyczną duszą, chociaż w tym wypadku trafne, jeśli chodzi o ,,inną wrażliwość". Pozwolę sobie jednak nie odpowiedzieć na razie na pytanie, bo nie do końca wiem, co miałaś na myśli mówiąc o agresji. Mówisz o agresji na ulicach, w szkołach, czy dalej - konfliktów zbrojnych? Mogę mimo wszystko odnieść się do drugiego pytania - moim zdaniem internet ma z tym niewiele wspólnego, to jest najbardziej rzetelne źródło informacji (jeśli tylko go się używa w miarę rozsądnie) gorsze są gazety i TV, tam jest największa pralnia mózgów. Sam nie oglądam TV praktycznie w ogóle, chociaż są wyjątki, ale to zawsze wtedy jak jestem z inną osobą, jednakże zawsze widzę tam negatywne emocje. Pokazuje się tylko biedę, strach, wspomnianą agresję i płacz, przez co ludzie podświadomie się z takimi zachowaniami identyfikują.
 

Djablica

Wędrowiec
W awatarze kotek, taki dowcip moich kolegów, którzy poddali go tuningowi i tak pozostało. Teraz to już ma wartość sentymentalną hah :D

Taniec, marzenia.. każdy z nas ma ich wiele. Jedne mniej realne inne bardziej, ale nie zawsze ma się ku temu możliwości aby je realizować. :) W sumie masz rację, że w każdym wieku można zacząć, pomyślę o tym.. i do tego jaka dawka ćwiczeń.. :)

Mój pies ma w sobie wiele ras, cobyś nie chciał, on to ma, takie cudo mi się trafiło hahah.. ostatnio się zastanawiam, czy ja czasem krówki w domu nie mam, bo trawę namiętnie pożera.. :D

W kwestii agresji miałam na myśli właśnie ulice, szkoły, dręczenie zwierząt i sama nie wiem dokąd ten świat zmierza, skąd się to bierze. Co trzeba mieć w głowie, żeby zabić drugiego człowieka, czy robić inne okropne rzeczy.. zostawmy to, to zbyt poważne i zbyt drastyczne tematy i zmagamy się z nimi codziennie. Tutaj zapomnijmy o tym choć na chwilę :)

Masz 22 lata. Uczysz się jeszcze czy pracujesz?
W jakich przedmiotów byłeś w szkole mocny, a z jakich słabszy?
Dysleksja, dysgrafia... sądzisz, że to prawdziwe problemy czy raczej wymysł i lenistwo?

Napisałeś:

"Eko/flota: Aaa... to nie ta gra :D"

Bardzo mi to przypomina jedną z gier GF.. :D

:)
 

Ramis

Guest
Nie ma co myśleć, trzeba działać :D A co do marzeń... może jedne wydają się mniej realne, może inne bardziej, aczkolwiek ja uważam, że ciężką pracą i stałą chęcią rozwoju można osiągnąć każde z nich.

Ale pies mleka nie daje? :p

Agresja zawsze była, jest i będzie. Przypuszczam, że kiedyś wcale nie było jej szczególnie mniej, tylko nie było mediów, które by o tym mówiły na cały świat. W pewnym sensie pokusiłbym się nawet, że... jest jej nawet za mało, ale to ma zbyt wiele interpretacji - wg mnie jest po prostu w złą stronę kierowana. Agresja wcale nie jest zasadniczo ,,zła" sama w sobie, główny problem jest w edukacji i wychowaniu. Kiedyś rodzice wychowywali dzieci, a teraz "wyręcza" ich państwo. Przykro jest patrzeć na to, że większość rodziców nie ma pojęcia jak wychowywać dzieci, przez co tworzy się coraz szersza, tzw. patologia. Podsumowując, agresja ma też swoje pozytywne strony, jeśli trzeba bronić np. swojej rodziny/kraju itd., jednak dziś dostrzegam coraz więcej przerażonych chłopaków i coraz większą agresję i bezczelność u dziewczyn. Wymieszanie obu płci w szkołach prowadzi właśnie do tego, że wielu facetów staje się kobiecymi, a dziewczyny męskimi, dla mnie to jest nienormalne, ale jak wspomniałaś, to nie temat na to miejsce.

1) Uczę się całe życie, ale do szkoły nie uczęszczam, nienawidzę obecnego systemu edukacji i praktycznie od dziecka edukuję się na własną rękę, a z pracą to też nie jest tak do końca, bo na etacie nie zasuwam, ale działam sobie w paru innych dziedzinach :D
2) Najmocniejszy byłem z WF-u (jak chyba większość), aczkolwiek od małego byłem bardzo wysportowany. Lubiłem też matematykę praktycznie zawsze, a co do reszty przedmiotów... to już po prostu zależy od nauczyciela, czy potrafi zaciekawić tematem, czy nie, a niestety niewielu jest takich.
3) Dobre pytanie. Wg mnie takie pojęcia nie powinny w ogóle istnieć, bo nigdy nie nazwałbym tego chorobą/problemem. To tylko wymówka dla tych, co nie chcą się tego pozbyć lub po prostu nie wiedzą, że można, bo przecież powszechnie uznaje się np. dysleksję, jako ,,wadę" i osobiście znam parę osób, które mają nawet na to papiery. W zasadzie można powiedzieć, że każdy przechodzi przez etap dysleksji czy dysgrafii jako dziecko i tylko np. poprzez czytanie można to przeskoczyć, albo nie robić nic w kierunku rozwoju i w tym zostać.

To ja chyba nawet wiem, którą grę Ci to przypomina :D
 

Djablica

Wędrowiec
Pies chyba mleka nie daje, ale przyznam się.. nie sprawdzałam haha :D

W-F.. tak myślałam. Musisz być mocny fizycznie jeśli ćwiczysz taniec.
Ja dla odmiany matmy nie znosiłam, za to polski, historia, biologia, to były moje przedmioty. Z historii nawet maturę zdawałam hah :D
Jednak masz rację, wiele zależy od nauczyciela..

Uważam podobnie jak Ty, że kiedyś agresja była równie mocna, jednak media nie miały aż takich możliwości, aby wszystko nagłaśniać. Skutek jest taki, że dziś sądzimy, iż świat zwariował, a on po prostu zawsze taki był.

Jeśli mowa o dysleksji, to nie zawsze jest to ściema. Czasem dziecko ma poważny problem. Kiedyś te zaburzenia diagnozowano u dzieci przez wiele lat. Badania, ćwiczenia, kolejne badania i dopiero na etapie 6 klasy podstawówki wydawano opinię, którą trzeba było odnawiać na każdy etap nauczania.. czyli podstawówka, gimnazjum ponownie, szkoła średnia ponownie. Dziś, z tego co mi wiadomo, tak to już nie działa. Jedna opinia pozostaje do końca nauki, co sugeruje, iż doszli do wniosku, że problem pozostaje, nie wyrasta się z niego. Nie zmienia to faktu, że liczne ćwiczenia, terapie, w dużej mierze są w stanie pomóc człowiekowi z problemem. :)

No to poruszmy kwestię relaksu, wypoczynku. :D

Morze czy góry?
Spokojna wieś, czy jednak krzykliwe miasto?
Dyskoteka czy opera?

:)

bakuyai1 ja serwer 2 i kolejnych nie planuje, ponieważ nie mam aż tyle czasu, aby biegać po kilku kontach :)
 

Ramis

Guest
Ja zaś historii nie znosiłem nigdy, bo zawsze miałem najbardziej porąbanych nauczycieli właśnie z historii. Więcej z tego przedmiotu wiem z gier niż ze szkoły :p Polski był lajtowy, ale powyżej podstawówki to już nie jest j. polski tylko bardziej "lekturoznastwo".

Ja mimo wszystko podtrzymuję swoją opinię, bo o medycynie konwencjonalnej mam takie samo zdanie jak o szkole. Od lat nie byłem u lekarza i czuję się dobrze, firmy farmaceutyczne nigdy nie wyleczą Cię do końca, tylko będą zwalczać objawy, bo inaczej jak mogliby zarabiać? Myślę, że rak jest dużo poważniejszym problemem niż np. dysleksja, a na niego już są leki... tylko, że nie dopuszczone do dystrybucji, bo jakby ktoś mógł zjeść parę tabletek i się wyleczyć, zamiast wydawać ogromnej ilości pieniędzy na leczenie przez lata (i to jeszcze nieskuteczne), to musieliby sobie odmówić wakacji ;)

1) Góry
2) Hmm, nie wiem. Żyję w mieście aktualnie, ale mimo wszystko myślę, że 50/50, bo czasem dobrze jest oderwać się od zgiełku do tej ciszy, jednak z drugiej strony w centrum miasta wszędzie mam blisko :D
3) Mimo tego, że tańczę, to chyba i tak byłoby mi bliżej do opery, chociaż jakoś szczególnie mnie to nie rajcuje. Nie lubię dyskotek/klubów i innych temu podobnych lokacji. Wizja spędzania czasu wśród masy narąbanych i napalonych popaprańców mnie nie przyciąga :D

Już aż zaczynam się zastanawiać jaki może być kolejny zestaw pytań, haha. A Ty jak odpowiesz na trzy powyższe?
 

Djablica

Wędrowiec
Dopiero wróciłam z pracy... tak to jest, jak się za młodu nie chciało uczyć, to teraz ambicje w kieszeń i trzeba zapierniczać.. :D

Ja dla odmiany nie znosiłam w-fu i matmy. Pamiętam stanie na rękach na ocenę... nie przeszło, robiłam w zamian gwiazdę hah :D

Ostatnio czytałam, że niezwykle tanim i skutecznym sposobem leczenia raka i już komórek chorobowo zmienionych, jest spożywanie suszonych pestek moreli. Mają niezwykłe właściwości niszczenia wszelkich zmian chorobowych i przy tym nie ruszają zdrowych komórek. Podobno już 6 dziennie potrafi zdziałać cuda. Oczywiście wiedza ta nie jest rozpowszechniany, gdyż jest to zbyt tanie leczenie, i tak jak napisałeś, koncerny by na tym nie zarobiły :)

Pytania? ok..

1. Morze, nie znoszę gór i się ich boję. Mimo, że mieszka blisko, byłam tam raz w życiu i były to moje najgorsze wakacje. :)
2. To zależy z jakiej perspektywy spojrzeć.. ale jednak miasto i działka na peryferiach, aby odpocząć.
3. Tutaj chyba dyskoteka, ale nic w stylu techno party.. raz byłam, jeszcze przez dwa dni migało mi światło w oczach i huk w głowie. To nie mój klimat hah :D

To teraz... Ty..

Jakiej muzyki słuchasz? co podśpiewujesz przy goleniu?
Wygodne dresy czy garnitur?
Banan, truskawka, a może hamburger z podwójnym majonezem? :D
 

Ramis

Guest
Ogromna ilość bogatych ludzi nie ma żadnego wykształcenia, poza tym sam daję szansę ludziom na robienie czegoś nowego, ale trzeba chcieć i się na początku trochę poświęcić - a konkretnie swój wolny czas.

Takich rzeczy może być wiele. Najważniejsze jest utrzymywać równowagę kwasowo-zasadową, wtedy szanse na jakiekolwiek choroby są niewielkie, jeśli dochodzi do tego aktywność fizyczna. Dziś prawie każdy ma zakwaszony organizm, bo dieta u większości ludzi to cukier, mięso i jajka, czyli właśnie sam kwas, a w takim środowisku dużo łatwiej o rozwój bakterii i nowotworów.

Jak można się bać gór?! :D Spróbuj wrócić do tego doświadczenia ponownie w myślach i "przejść" je całe, ale... od tyłu, a potem możesz spróbować iść w góry ponownie ^^

1) Typów muzyki jest cała masa, jednak przez wzgląd na taniec, to głównie hip-hop, popping, dubstep, krump. Poza tym od czasu do czasu hardstyle, hardcore, drum'n'bass, drumstep, glitch hop, house, chillstep i często też nuty stricte pod tzw. animation, ale ciężko je w ogóle kategoryzować do jakiegokolwiek typu. Poza tym lubię muzykę filmową i zwykły deszcz (co aktualnie słucham) i jeszcze się znajdzie parę innych, ale to co powyżej przyszło mi jako pierwsze do głowy + sporadycznie pojedyncze nutki z czegokolwiek (byle nie disco polo). A przy goleniu nigdy nie śpiewam :p
2) Garnitur to u mnie codzienność tak naprawdę, ale mimo wszystko nie ma to jak dresy :D
3) Zdecydowanie banan.

A Ty - sukienka/spódniczka czy spodnie? :)
 

Djablica

Wędrowiec
11.25, a ja jeszcze nie jestem ogarnięta, oj za długo dziś spałam :D

Wierzysz w reinkarnację? być może w poprzednim wcieleniu przytrafiło mi się coś złego w górach. hah :p Raczej nie.. znajoma jakiś czas temu robiła mi skomplikowane obliczenia i wyszło, że w poprzednim wcieleniu byłam kimś w rodzaju znachorki- czarownicy, ale zajmującej się białą magią, uzdrawianiem ludzi.. hym.. no może coś w tym jest, medycyna zawsze mnie pociągała. :p

Równowaga organizmu jest bardzo ważna i powiem Ci sama po sobie, że gdy nieco zmieniłam dietę, ograniczyłam tłuszcz, cukier, to zupełnie inaczej się czuję, co nie zmienia faktu, że tęsknię za hamburgerem z podwójnym majonezem hahah

Jeśli chodzi o ubranie, to odkąd sama decyduję w co się ubieram, to nigdy nie posiadałam i nie posiadam sukienek czy spódnic. Tylko i wyłącznie spodnie. To jednak dużo wygodniejsze i praktyczniejsze. :)

W ogóle nie słuchasz disco polo? Ja nie jestem maniakiem i ogólnie nie lubię tego typu muzyki, ale są wybrane utwory, których słucham i pochodzą z repertuaru zespołu Akcent. W sumie jest ich chyba z pięć sztuk, ale jestem w nich zakochana.. :)
Od jakiegoś czasu maniakalnie słucham piosenek Michała Szpaka. Płyta "Byle być sobą" jest rewelacyjna. Zawsze wiedziałam, że ten chłopak zrobi karierę. Głos ma niesamowity i tak emocjonalnie śpiewa, że człowiek nie może się oderwać :)

To lecimy dalej :D

Optymista czy pesymista?
Pedant czy bałaganiarz?
Czarny, biały, który kolor jest bliższy Twojej naturze? :)

PS...
Chyba zabiłam dyskusje o aktualizacji... :D
 

Ramis

Guest
W taką reinkarnację jaką się powszechnie widzi to na pewno nie, bo jest pozbawiona sensu. Dzięki psychologii każdemu człowiekowi można ułożyć taki test, że mu wyjdzie "coś tam", co będzie mu się zgadzało, przez co ludzie są w stanie wierzyć w różne bajki typu horoskopy.

W ogóle, dla mnie to nawet nie jest muzyka. 99% ludzi, którzy coś takiego tworzą mają jak to się mówi ,,nasrane w głowie". Jak w ogóle można słuchać ciągle tego samego? Wszystkie brzmią niemal identycznie i tekst też się niczym praktycznie nie różni. A Szpak... ja nie toleruję takich udziwnień, a co do muzyki się nie wypowiem. Może i ma ,,ładny głos", ale mnie to nie kupuje. Dla mnie w muzyce trzeba mieć coś więcej, a tzw. w biznesie "emocjonalna sprzedaż" porywa ludzi, ale jednocześnie potrafi szybko odpychać i zniechęcać. Najczęściej stosowana, żeby "oszukać" drugą osobę, bo grając na emocjach łatwo się przedrzeć nawet z byle czym, dlatego ja do tego zawsze podchodzę z dystansem.

1) Raczej optymista, ale nie na takiej zasadzie, że wchodzę do ogródka i wierzę, że chwasty same się wyrwą i wyjdą.
2) Lubię tzw. artystyczny nieład :D
3) Biały.

Pobalowało się w nocy? :p

A co do PS - co masz na myśli?
 

Djablica

Wędrowiec
Z tą psychologią trochę racji masz. Osobiście nie wierzę w przepowiednie, horoskopy, wróżby i inne bajery, choć nie powiem, czasem lubię posłuchać takich bajek :D

W kwestii Michała mam zupełnie inne zdanie. Uważam, że ma osobowość i swój styl, którego się nie boi pokazać. To ogromny plus w dzisiejszych czasach, aby być sobą, niezależnie od tego co mówią ludzie. Popatrz ile to wymaga hartu ducha i jak silnego charakteru, aby mimo miażdżącej fali niepochlebnych komentarzy, trzymać poziom i nie wstydzić się tego, jakim się jest. W mojej ocenie Michał, mimo dość kobiecego wyglądu, jest bardziej męski niż niejeden facet mający się za maczo. Podoba mi się również to, iż pomimo dość brzydki zachowań i wypowiedzi o nim, potrafi ważyć słowa i nie zniżać sie do poziomu krytykujących, czego w przeciwieństwie do niego, nie potrafi taka gwiazda jak Edyta Górniak. Jednak w tej kwestii każdy ma inne spojrzenie i inne zdanie :)

W nocy nie balowałam, ale wczorajsza popołudniówka w pracy była mocno mecząca, zatem odespałam :p

Jeśli zaś chodzi o PS.. mam na myśli temat w "Dyskusji o grze".. Aktualizacja.. napisałam posta i zabiłam temat hahaha :D

W kwestii chwastów, to masz zupełnie inaczej niż ja, bo ja siedzę na działce i cały czas mam nadzieję, że same się wyrwą hahh :D

To dalej...

Kino czy teatr?
Lato czy zima?
Gwiezdne Wojny czy Sprawa dla reportera?
 

Ramis

Guest
Nie twierdzę, że nie ma osobowości i stylu, mi po prostu ta osobowość i styl się nie podoba, dlatego go nie słucham, ani nie oglądam.

A gdzie pracujesz, ze tak Cię męczą? :D
Morderca!
No to masz problem ^^

1) Nie wiem, chyba pół na pół. Zależy jaki film i jaki spektakl.
2) Lato.
3) Nie jestem w temacie w ogóle, więc nie mogę nic wybrać :p
 

Djablica

Wędrowiec
Pracuję w takiej małej fabryce i choć praca ciężka nie jest, to czasem mały asortyment daje popalić :)

Popisaliśmy, a teraz czas się wziąć za obowiązki z życia realnego hah.. Idę robić obiad, ugotować jedzenie dla pieska, a potem plewić chwasty, skoro same nie chcą :D

A do Ciebie..

Kuchnia tradycyjna czy bardziej wyrafinowana?
Wypoczynek aktywny, czy jednak kawa w hamaku?

:)
 

Ramis

Guest
I co tam ugotowałaś? :D

Kuchnia "wojownika" :D
Jeśli już czytając dosłownie pytanie, to odpowiedź w skali 0-100 daję 100 dla aktywnego wypoczynku. Na hamaku lubię też czasem poleżeć, ale na pewno nie z kawą ^_^
 

Djablica

Wędrowiec
Wczoraj krupnik, a dla pieska kurczak z ryżem. :D Dziś prażonki, takie z nowych ziemniaków.. pyszne były... :p

Nie pijesz kawy w ogóle? Ja jednak rano wypić muszę, choć już nie na czczo :)
Czy kuchnia "wojownika" to zupka chińska? :D
Przypaliłam sobie ramiona i nie wiem jakim cudem, jak w cieniu siedziałam.. eh.. idę je reanimować.. :p
 

Ramis

Guest
To pies jada lepiej od Ciebie? :D

1) W ogóle. Samo zło.
2) Nie ma to nic wspólnego z zupkami, ani chińskimi, ani żadnymi innymi :p
3) Zakrzywiasz czasoprzestrzeń, haha. Może gdzieś w pobliżu była czarna dziura i promienie słoneczne uległy zakrzywieniu? :D Pamiętam rok temu tak się spaliłem, że przez kilka dni na słońce nie mogłem wychodzić - a musiałem i unikałem jak ognia. Nie cierpię tego, szczególnie kładąc się spać, jak jest takie uczucie jakby ktoś mnie przypalał :D